O tęczy i dzikim koniu na szlaku Bolen Bluff Trail...

Witajcie :)
Ostatnio zabrałam Was do Paynes Prairie Preserve State Park, dziś również Was tam zabieram, ale na szlak Bolen Bluff Trail :)

Zanim dotrzemy do wieży widokowej na prerię musimy przejść przez las ok. 25-minutowym spacerkiem. Kiedy wyłoniliśmy się z lasu, naszym oczom ukazała się wykoszona ścieżka, a dookoła nic, tylko nasza florydzka sawanna.

Nie byłoby w tym może nic ekscytującego, ot - kolejna wyprawa, ale tym razem po 1. dopadł nas deszcz, a po 2. naszym oczom ukazał się dziki koń na środku ścieżki.

Co robić?
Iść dalej, nie wiedząc, jak koń się zachowa?
Iść dalej, nie wiedząc czy z deszczu będzie burza?
Czy może lepiej zawrócić?
Hm.. Ale tyle już przeszliśmy, więc trochę nam szkoda.
Zaryzykowaliśmy.

Kiedy zbliżaliśmy się do konia obleciał mnie taki strach, że aż sama w to nie wierzyłam. W chwili podejścia do niego (a raczej obok niego) popatrzył na nas czujnym okiem, podszedł 2 kroki....ale nasz odważny kuzyn odważnie szedł dalej. Więc my szybko za nim. Na szczęście koń pozostał skubiąc dalej trawę - niech mu będzie na zdrowie ;)

Pozostała druga sprawa - deszcz.
Na szczęście był to około 15-minutowy deszczyk, który de facto zmoczył nas doszczętnie, a ja zostałam 'miss mokrego podkoszulka' :) Jednakże po deszczu było nam tak błogo i przyjemnie, że nic już nie mogło zmącić naszego pozytywnego humoru :)))

W tej chwili kompletnie nie myślałam, że z traw może wyjść bizon czy aligator, hahaha ;)))

Deszcz orzeźwił nasze ciała, umysły, a po nim na niebie ukazała się przepiękna tęcza, a nawet dwie, które całkowicie nasyciły nasz krajobraz kolorami :)
Wybaczcie moje miny - to właśnie od padającego deszczu ;)

Po drodze jednak spotkaliśmy małego przyjaciela...;) Ładny, prawda?

A widoki, jakie zapewniła nam preria zostaną w naszej pamięci, na bardzo, bardzo długo.... :))))
Do usłyszenia następnym razem :)

I pomyśleć, że Floryda może być taka zielona, a nie tylko żółta od piasku czy niebieska od oceanu ;) 
Kiedyś tak nie myślałam ;)

Komentarze

  1. trochę bardzo przypomina Polskę;) jakies takie mazury itp;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet taki wydawałoby się pozornie nudny spacer może przeistoczyć się w niezapomnianą przygodę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam każde wyjście było niezapomnianym przeżyciem :))))

      Usuń
  3. Ale super spacer! No i te zdjęcia tęczy...napatrzeć się nie mogę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowite i piękne fotografie! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również pozdrawiam! :)

      Usuń
  5. Agnieszka, to będzie naiwne co napiszę, ale pomyśleć że takie miejsca są też w USA... . :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są i to sporo ;)
      Ja naiwnie napiszę, że TV kłamie, haha ;)

      Usuń
  6. Jak to dobrze, że po deszczu przyszla taka piękna tęcza i słoneczko :)

    A w stronę konia jednak bym nie poszła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wtedy ominęłyby Cię takie krajobrazy!
      Trochę strachu było, ale się opłacało pójść dalej :))))

      Usuń
  7. Piękne krajobrazy, a widok tęczy jeszcze dodatkowo je podkreśla. Bogactwo przyrody budzi zachwyt. Bardzo atrakcyjny spacer :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo :) Nie ukrywam, że rzadko chodzę na takie spacery ;))

      Usuń
  8. Piekne te zdjecia - wszystkie, ale to teczowe z Wami najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  9. fajny post przepiękne zdjęcia zwłaszcza z podwójna tęcza nigdy takiej jeszcze nie widziałam!

    Pozdrawiam i zapraszam na nowy post: www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie :)
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  10. Koń piękny, ale fakt chyba też bym się trochę bała co może wywinąć, ;) Z drugiej strony chyba nie aż tak bardzo żeby zawrócić. Piękna ta zieleń!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dzikie konie - nigdy nie wiesz, co mogą zrobić, więc sie bałam, ale w końcu się przemogliśmy i potem podziwialiśmy już tylko piękno przyrody :)

      Usuń
  11. Po deszczu zawsze wychodzi słońce. Albo dwie tęcze :). Obcowanie z przyrodą na Florydzie musiało być niesamowitym doznaniem. I przyznam się szczerze, że preria z "Domku na Prerii" wyglądała jakoś tak sucho i szaro w porównianiu z tą z Twoich zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo "Domek na Prerii" to może jakaś Arizona, Nowy Meksyk (?) - czyli po prostu suche tereny.
      A Floryda jest zielona i wilgotna, więc też takie ma prerie, tudzież sawanny ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Jeszcze pomyślałam, że moze Kolorado, ale aż sprawdziłam w wikipedii i serial był kręcony w Kalifornii ;)

      Usuń
  12. Zazdroszczę piękna otaczającej natury! Super kadry :)
    Serdecznie pozdrawiam!
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i pozdrawiamy ciepło! :)

      Usuń
  13. Piękne widoki...a tęcza w całej okazałości :-) :-) :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. To niesamowite, u Ciebie też zmiany. Zupełnie nie miałam pojęcia że podobny klimacik mozaiki u Ciebie , (wychodzi ze gusta nasze podobne), zaskoczona jestem i to bardzo i bardzo pozytywnie!
    Swietnie jest!
    Koniecznie muszę nadrobić zaległości w czytaniu u Ciebie, a już widzę że jest o czym!
    Miło wiedzieć, że sprawiam radość swoim powrotem. Daje moc!
    Wielki uśmiech i mocne uściski dla Ciebie Aguś! :*!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozaika na 'tapecie' już od dawna chodziła mi po głowie, no to jest ;) Fajnie, ze też u Ciebie :)

      A radość sprawiłaś powrotem nie tylko mnie, ale i swoim wszystkim czytelnikom :)
      Jeszcze raz dużo radości i powodzenia! Pozdrawiam :))))))

      Usuń
  15. Czesc zmokla kuro :D
    Cala opowiesc wymodzilas, jaki kon grozny, a na koncu tylko ledwo wspomnialas o "przyjacielu" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja już w poprzednim poście napisałam o groźnych ali i konikach również! ;)))
      Teraz była tylko wzmianka ;)

      Usuń
  16. Spotykając konia na drodze miałabym dużego stracha, ale pewnie poszłabym dalej, ale nie wiem co bym zrobiła widząc krokodylka w wodzie. :) Dla takiej tęczy warto było zmoknąć. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto było również zmoknąć dla tego aligatorka w zaroślach ;)
      Juz pisałam - to niesamowite uczucie widzieć zwierzęta w ich naturalnym środowisku :)))
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  17. Z powodu pewnych rodzinnych przezyc za konmi nie przepadam, wrecz sie ich boje.Pewnie na Twoim miejscu wycofalabym sie, bo mam duzy uraz do tych zwierzakow.Juz sympatyczniejszy wydaje mi sie aligatorek, oczywiscie na odleglosc ;) .Ale Wam tam fajnie bylo na tej Florydzie :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wcale się nie dziwię... Mi się nic złego z końmi nigdy nie przytrafiło, wiec bardzo lubie te zwierzęta.
      Aligatory mniej, ale popatrzeć z daleka można ;)))

      Usuń
  18. jejku jaka tecza i ta zielen, cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Przepięknie i ta tęcza :) nie wspominając o koniu, uwiebiam je :) ale przyznam trochę się ich boję ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konie sa piękne, też je lubię, ale wzbudzają mój szacunek :)

      Usuń
  20. A ten aligator to tka na dziko i naprawdę, albo fotomontaż ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że na dziko :) W naturalnym środowisku podziwiany z kilkunastu metrów :)

      Usuń
  21. Piękne zdjęcia a spotkanie z aligatorem tak blisko, to musiało być przeżycie. Mój M. byłby zachwycony!
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty