Kennedy Space Center, czyli jak 'prawie' wylądowaliśmy w kosmosie ;)

"We choose to go to the Moon"
John F. Kennedy

Widzieliście kiedyś w telewizji (czy to w wiadomościach, czy w filmie), jak startują rakiety kosmiczne na Przylądku Caneveral (FL)w USA? :)
Jeśli tak, to zapraszam w podróż do tego miejsca!
Jeśli nie, to również zapraszam! ;)))
Kiedy okazało się, że mamy tam pojechać (na wycieczkę zaprosił nas partner cioci - Staszek), nie wahaliśmy się ani chwili! W końcu ile razy w życiu jest możliwość obejrzenia Przylądka Caneveral? Ile razy w życiu mogę zobaczyć, gdzie startują najsłynniejsze rakiety czy promy kosmiczne NASA? Byliśmy bardzo, ale to bardzo podekscytowani tą wycieczką! :)
Od Sarasoty, do której przybyliśmy z Gainesville (a o której będę jeszcze duuużo pisać) jedzie się na wschodnie wybrzeże Florydy, do Centrum Kosmicznego ok. 3 godziny. Przy samym końcu jechaliśmy już wąskim przesmykiem drogi, a z dwóch stron otaczał nas Ocean Atlantycki.
W końcu powoli docieramy. Wszędzie można zobaczyć już logo NASA, flagi USA, rakiety. Wychodzimy z klimatyzowanego auta i uderza nas fala gorąca i wilgoci. Nawet tu, w tak odsłoniętym na wszelkie możliwe strony miejscu - bije upał i klimat jak z sauny ;)
Ale i tak nam to nie przeszkadza :)
Centrum Kosmiczne im. Johna F. Kennedy'ego mieści się na wyspie Mermitt obmywanej wodami Atlantyku. Było to JEDYNE miejsce na półkuli zachodniej, z którego do 2011r. startowały załogowe promy kosmiczne. Wyruszył stąd również w historyczną misję statek Apollo 11 w 1969r., dzięki któremu spełniło się marzenie prezydenta J. F. Kennedy'ego o lądowaniu człowieka (Neila Armstronga i Buzza Aldrina) na Księżycu.
Otwarty dla zwiedzających kompleks, czyli czwarta co do wielkości atrakcja turystyczna Florydy (340km 2), jest odwiedzany przez ponad 3mln gości rocznie. 
W Rocket Garden zwiedzający przechodzą obok rakiet ilustrujących poszczególne etapy podboju kosmosu.
Atrakcje dla dzieci - do których nie wchodziliśmy, ale upamiętniłam ;)
Robot Scouts odsłania tajemnice najnowszych robotów kosmicznych badających powierzchnię innych planet...
... a Exporation in the New Millennium ukazuje plany dotyczące przyszłości badań kosmicznych.
Jednak najbardziej czekaliśmy na autobusową wycieczkę do wyrzutni rakietowej.
To w tym Budynku Montażu Pojazdów buduje się rakiety...
... następnie przewozi się je (ok. 2 dni!) na tym oto ogromnym i bardzo powolnym pojeździe...
... aż do wyrzutni rakiet - Launch Complex 39
Należy pamiętać, że Cape Caneveral i Kennedy Space Center to wciąż działający ośrodek i dlatego wycieczka może zostać odwołana lub jej trasa zmieniona. Nam się udało.
Podobno istnieje możliwość zobaczenia startu rakiety dla zwiedzających, ale trzeba w dany dzień utrafić ;)
Docieramy do Apollo/Saturn V Center
Znajduje sie tu 110-metrowa rakieta kosmiczna Saturn V, wykorzystywana w misjach Apollo.
Jest tak ogromna, że nie da się zrobić zdjęcia w całości!
Jak taki ciężar może unieść się w powietrze???!!!
Możemy tez obejrzeć skafandry kosmonautów i nie tylko...
W tej ogromnej hali było tak zimno od klimatyzacji, że musiałam na chwilę wyjść i ocieplić się na zewnątrz. Takie widoki... i wszędobylskie urocze jaszczurki :)
W Air Force Space Museum zobaczymy imponujący zbiór rakiet i historycznych przedmiotów...
... a także dowiemy się, jak astronauci żyją w przestrzeni kosmicznej - jak załatwiają "te" potrzeby, jak jedzą, jak śpią....
A to ja, ze Staszkiem :) Jesteśmy mu dozgonnie wdzięczni za tę wyprawę.
W Kennedy Space Center obejrzeliśmy mnóstwo filmów ukazujących historię NASA, misję Apollo 11, i wiele, wiele innych... Mogliśmy nawet spotkać się z prawdziwymi astronautami, którzy opowiadali o swych misjach.
Mieliśmy tez możliwość skorzystania z PRAWDZIWEGO symulowanego startu , który odbywa się w budynku kontroli misji, wykorzystywanym dla programu Merkury.
Oczywiście nic nie można było mieć przy sobie, więc ani robienia zdjęć, ani picia, ani torebki. Nic. 
Przed startem zapytano wszystkich uczestników (wchodzi się po kilkanaście osób), czy na pewno wszyscy chcą sobie zafundować taki symulator.
Przyznaję, trochę się bałam.
Ale nie żałuję ani sekundy.
Wbicie  w fotel, trochę adrenaliny i po prostu dech zapiera!
Przez kilkanaście sekund można poczuć się jak w KOSMOSIE ;)))))
Niezapomniane przeżycie :)
Wszędzie naszym oczom ukazywały się różnego rodzaju plakaty. Wybrałam dwa.
I niech to będzie puenta tego wpisu :)
Do usłyszenia!

Komentarze

  1. Być w takim miejscu... Gratuluję i zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to naprawdę niezwykłe miejsce :)))

      Usuń
  2. Ej no... kto by nie chciał?! Jasne nie wszystkich to interesuje, mnie też nie. Ale z pewnością jest to miejsce, które chyba warto zobaczyć, bo to tam działa się i dzieje niekiedy historia no i oczywiście podbój kosmosu. Pewnie komercja jak nie wiem, ale moim zdaniem warto. Jedyne co "miałem" coś związanego z kosmosem - to będąc na Cabo Verde, na wyspie Sal jest b. długi pas startowy. Ma on być na wszelki wypadek, właśnie dla promów, statków kosmicznych. Pozdrawiam z Tallina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - być tam to jednak trzeba zobaczyć takie miejsce jak przylądek Caneveral, choćby się nawet tym nie interesowało ;)
      A o pasie strtowym na wyspie Sal nie słyszałam :)
      Ale Ci fajnie, że jesteś w tym Tallinie :))

      Usuń
  3. Ale masz wspaniałe przygody :) Piękna relacja!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygoda, przyznaję była - piękna i ekscytująca :)
      Dziękuję i również pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  4. Po prostu fantastycznie, że mieliście możliwość symulacji lotu. Bo to właściwie sedno całej wyprawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, trochę strachu, ale ile adrenaliny i uśmiechu :)))

      Usuń
  5. Wow, super! Byłabym zachwyconą taką wycieczką! Ale musieliście być podekscytowani :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Robi ogromne wrażenie.... myślę, że w takim miejscu można naprawdę wyobrazić sobie jak wygląda życie astronauty podczas wyprawy w kosmos, praca na takim promie kosmicznym i odkrywanie tajemnic otaczającego nas wszech świata.Coś niesamowitego :) Bardzo podoba mi się to, że można spotkać tam tych ludzi i porozmawiać z nimi na żywo o tym wszystkim.

    Ale te dane kombinezony astronautów są trochę przerażające!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie wszechświat jest dla mnie tematem trudnym - z jednej strony kosmos jest przeeepiękny, ale z drugiej strony przerażający, bo przerażająca jest jego wielkość. A my i nasza planeta to kropla w morzu tego bezkresu.
      Ale zwiedzenie tego miejsca było naprawdę sympatyczną i ekscytującą wyprawą, mimo wszystko :))

      Usuń
  7. Wow,ale zazdroszczę! To jest coś, naprawdę. Taki symulator to na pewno niezapomniana przygoda, też bym się bała;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację to niesamowita przygoda, której nigdy nie zapomnimy :)

      Usuń
  8. A tej wyprawy to Wam troszkę zazdroszczę. Ale tylko troszkę.

    Super zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak nie ma czego ;)) Dobrze, że tylko troszkę ;))
      Dziękuję, pozdrawiam! :)

      Usuń
  9. Fantastyczna wycieczka i pewnie marzenie niejednego z czytających, by móc tam być. Zobaczyć z bliska te potężne rakiety musiało być fascynującym przeżyciem. Świetnie wszystko pokazałaś i opisałaś.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa, które jeszcze bardziej napędzają mnie do opowiadania Wam naszych przeżyć z podróży! :)))
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Jestem zakochana w kosmosie, mogłabym bez przerwy gapić się w niebo, uwielbiam obserwatoria astronomiczne i księżyc zaglądający mi do pokoju - więc tej niezapomnianej przygody szczerze Ci zazdroszczę :). I symulatora też. To musiało być wyjątkowe przeżycie być w TAKIM miejscu. I pewnie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, nie sądziłam, ze mamy tu takich kosmicznych 'zapaleńców' ;)))
      Ja może nie aż tak, ale przeżyłam tę wycieczkę bardzo :))

      Usuń
  11. trochę jak Diseyland;) tyle, że kosmiczny;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh, nie wiem, bo do Disneylandu nie udało nam sie dotrzeć :(
      ale i tak jesteśmy zadowoleni! :))

      Usuń
  12. Fajne miejsce,pewnie majac okazje odwiedzic je, rowniez bym skorzystala, ale chyba chyba glowie dla tego symulatora.To musialo byc fantastyczne przezycie!

    OdpowiedzUsuń
  13. No co ja Ci mam powiedzieć? Tej wyprawy Ci zazdraszczam bardzo, bardzo, bardzo!:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też bym z chęcią odwiedziła takie centrum, szkoda, że to tak daleko. Jednak czytając relacje u Ciebie zaczęło mi się coraz bardziej zachciewać Stanów, że w ubiegłym tygodniu dostałam wizę i powoli załatwiam wyjazd na przyszły rok do Kalifornii. W następnej kolejności będzie wschodnie wybrzeże. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, to super!!! :) To będzie na pewno niesamowity wyjazd, życzę Ci by taki był! :))
      I już Ci zazdraszczam! :))))))

      Usuń
  15. Ja kosmicznie nie bardzo jestem zainteresowana, ale przyznac trzeba, ze wszystko wyglada jeszcze straszniej niz na filmach s-f :) Palemki ladne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę można się tak tam poczuć ;)))

      Usuń
  16. Ale bym to chciała zobaczyć na własne oczy. Przez te wszystkie filmy typu Armageddon. Byliście w tylu fascynujących miejscach. Nic tylko podziwiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wy również byliście w wielu fascynujących miejscach... Ja np. ostatnio nie mogę przestać podziwiać Twojej pięknej Madery! :)))

      Usuń
  17. O rany, rany, ale przygoda! Chetnie znlazlabym sie tam kiedys :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Super miejsce. Gdybym mogła to wszystko zobaczyć na własne oczy, cieszyłabym się jak dziecko. A może i nawet znów zapragnęłabym zostać astronautką :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, chciałaś zostać astronautką!? To pewnie w Kennedy Space czułabyś się jak ryba w wodzie ;)))

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty