Lwów - Park Stryjski, Kopiec Unii Lubelskiej i inne...

Witajcie :)
W drugiej części zwiedzania Lwowa zabieram Was na spacer po dalszej części miasta, nieco dalej od ścisłego centrum. Tak się złożyło, że w trakcie naszego sierpniowego pobytu było niemiłosiernie gorąco, dlatego postanowiliśmy przejść się w bardziej zaciemnione miejsca na odpoczynek.
Najpierw stopy poniosły nas na południowy zachód, pod letnią rezydencję bogatych ziemian lwowskich, czyli pod okazały gmach Pałacu Potockich. Do środa zajrzeliśmy tylko na początek, troszkę szkoda nam był tak pięknego dnia. No i ogromu atrakcji przed nami :)
Po opuszczeniu pałacu warto skierować się nieco dalej, pod słynne Ossolineum, czyli siedzibę jednej z najbardziej zasłużonych placówek dla kultury polskiej - Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Ciekawostką jest fakt, że budynek nie został wzniesiony z przeznaczeniem na bibliotekę. Niegdyś był to kościól św. Agnieszki, a przylegał do niego klasztor Karmelitanek.
Kolejnym punktem wyprawy była Cytadela. Ten dość duży obszar składa się z koszar i czterech bastionów. Obecnie znajduje się tu, uwaga (!) hotel i bank ;)
Docelowym punktem naszej wycieczki był dokładnie Park Stryjski. Chcieliśmy odpocząć w cieniu drzew, z dala od zgiełku i spiekoty dnia. To był strzał w dziesiątkę. Park Stryjski jest bardzo rozległy, zielony i kolorowy. Zapraszam na spacer...
Wypiliśmy tu nawet bardzo dobrą kawę pod parasolem :)
Z mężem ;)
Znajdziemy tu również pomnik Jana Kilińskiego, warszawskiego szewca, pułkownika, któremu monument wybudowali wdzięczni mieszczanie lwowscy.
Moja psiapsióła robi nam zdjęcie :)
Na zachód słońca postanowiliśmy dotrzeć na najwyższy punkt Lwowa, a mianowicie na sztucznie usypany Kopiec Unii Lubelskiej. Został on wybudowany na dawnym wzgórzu zamkowym, pozostawiając jedynie fragment murów starego Wysokiego Zamku. Widać je na zdjęciu poniżej.
Z kopca rozciągają się piękne widoki na cały Lwów, chyba wygląda to podobnie jak na jednym z czterech kopców w Krakowie.
Jedynym minusem całego obiektu jest koszmarna wieża telewizyjna, postawiona na kopcu w latach 50.  Nie tylko szpeci, ale i zasłania widok. Wieczorem jest podświetlana na różne kolory. Przypomina to trochę taką a'la wieżę Eiffla, niestety jest jej marną podróbką.
Na szczęście widoki sprawiają, że można o wieży zapomnieć ;)
I takim oto widokiem kończę dzisiejszy wpis... Następnym razem zapraszam Was w jeszcze dalsze rejony Lwowa, w dwa ciekawe miejsca. Ale na razie nic nie zdradzam ;) Do usłyszenia!

Komentarze

  1. Uwielbiam takie widoki z góry. Ojjj jak bardzo przydałby mi się taki upalny dzień. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz Marto jak mi też.... ech... tyle czekania do wiosny, lata!

      Usuń
  2. Z ciekawością oglądam, bo tam jeszcze nie byłem. Bardzo fajna wycieczka i wiele gorących kadrów, akurat na dzisiejszy zimny dzień.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie na zimny listopad, upalne zdjęcia jak znalazł ;)

      Usuń
  3. Zawsze po wycieczce po Twoim blogu inspirujesz mnie do jakiś wycieczek... nadszedł czas na zorganizowanie takowej, może nie daleko, ale myślę nad Zoo Krakowie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoo w Krakowie jest super! Polecam z czystym sumieniem (mimo, że byłam tam dosc dawno temu) :)

      Usuń
  4. Dawno temu byłam we Lwowie i oglądając zdjęcia wróciły wspomnienia i nabrałam ochoty, żeby tam wrócić. W przyszłym roku będzie trzeba o tym pomyśleć.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Lwowa chce się wracać, ja powrociłam :) Są jeszcze inne miejsca, w które chętnie bym wróciła, zobaczymy jak się wszystko potoczy :)
      Pozdarwiam również!

      Usuń
  5. Raz już miałam okazję odwiedzić Lwów, jednak na pewno tam powrócę :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty