Lwów - wokół Rynku...

Ukraina. Lwów...
Lwów to dla mnie miasto niezwykłe - pełne brukowanych ulic, miłych zaułków, kolorowych kamieniczek. Miasto na styku cywilizacji Zachodu i Orientu, świata łacińskiego i prawosławia. Zbudowane przez Polaków, Rusinów, Ormian, Żydów i przedstawicieli innych narodów.
Lwów przypomina mi mój ukochany Kraków.
Zapraszam na wycieczkę od Placu Halickiego po gorącym sierpniowym Lwowie, wycieczkę z mężem i najwspanialszymi przyjaciółmi pod słońcem :)
Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy w piątek, mając do centrum zaledwie 3 minutki na pieszo. Pierwszym budynkiem wartym zwrócenia uwagi był sporych rozmiarów kościół i klasztor Bernardynów.
Nogi same poniosły nas wzdłuż słynnego Prospektu Swobody (dawnymi Wałami Hetmańskimi), gdzie mieszczą się 2 najbardziej znane pomniki lwowskie. Pierwszy to pomnik naszego wieszcza Adama Mickiewicza. Piękny, duży i chyba nawet ładniejszy od tego krakowskiego ;)
Drugi to pomnik lwowskiego wieszcza Tarasa Szewczenki i wysokiej na 12 m płaskorzeźby Fali Odrodzenia Narodowego.
Wały Hetmańskie pięknie zamyka gmach Teatru Wielkiego Opery i Baletu . Porównywany jest z operą paryską i wiedeńską, a wspaniałością fasady przyćmiewa krakowski teatr Słowackiego.
Tym razem postanowiliśmy wejść do teatru (przyszliśmy ponownie na drugi dzień). Przepiękny budynek, dech zapierają wnętrza, sala widowiskowa, wszystko...
Podczas spaceru po Lwowie możemy natknąć się nawet na ekipę filmową kręcącą jakiś film ;)
Następnym miejscem, do jakiego dotarliśmy był bazar z książkami obok Arsenału Królewskiego, Kościoła Dominikanów oraz Cerkwii Uspieńskiej...
Na bazarze można upolować nie tylko książkę...
Po lewej: kot też odpoczywa... :)
I tak okrążyliśmy rynek dookoła, trafiając tym samym w samo jego serce.
W rynku moc ludzi, zajęte kawiarenki, restauracje z ogródkami.. Toż to sierpień! Środek lata. I sezonu. Na zdjęciu widok na ratuszową wieżę.
Pamiętam, jak 8 lat temu trafiłam do tego miejsca. Do Apteki - Muzeum. Tym razem też z przyjaciółką zabrałyśmy tu swoich mężów. Apteka pełni swoją rolę cały czas, sprzedaje się tu leki (jak najbardziej), poza tym jest ciekawym miejscem muzealnym.
W rynku znajdziemy mnogość ciekawych kamieniczek. Chyba najsłynniejszą jest Kamienica Czarna (od koloru fasady)...
...czy Kamienica nr 45.
Chwila na odpoczynek przy fontannie - studni, jednej z czterech po rogach rynku...
Po krótkim odpoczynku skierowaliśmy się w jedną z uliczek i natrafiliśmy na kolejny targ, tym razem ze wszystkim - obrazy, materiały, książki, pamiątki, starocie, wszystko, czego dusza zapragnie. I wszystko niedrogo (jak to na Ukrainie).
Wokół Rynku znajdziemy również cerkiew Przemienienia Pańskiego...
...oraz katedrę ormiańską.
Następnie doszliśmy do łacińskiej katedry Wniebowzięcia NMP, a zaraz za nią...
...do kaplicy Boimów, jedynej zachowanej z kilku grobowych kaplic mauzoleów, które rodziny lwowskich patrycjuszy wzniosły na cmentarzu otaczającym niegdyś katedrę.
Zaułek z kaplicą jest bardzo uroczy. Znaleźliśmy tu przyjemną restaurację obfitującą w moc ludzi, nie było nawet gdzie usiąść ;)
Przy słynnej (wpisanej na listę UNESCO) knajpie Masocha tym razem zrobiłam sobie tylko zdjęcie. 8 lat temu miałam okazję w niej być. Aktualnie to jedna z najbardziej popularnych wieczorowo-nocnych knajp. Nie sposób do niej wejść. Wieczorem kolejki kilometrowe. Wszystkim chętnym obejrzenia życzę powodzenia ;) Tym razem sobie odpuściliśmy, choć knajpa ma swój niepowtarzalny klimat.
Na dziś tyle widokówek. 
Kto choć raz odwiedzi Lwów, tez zechce tam wrócić. Ja wróciłam. 
Magnesem przyciągającym turystów są nie tylko piękne zabytki, ale również życzliwi ludzie, coraz lepsze restauracje, kawiarnie, galerie...
Uwierzcie mi - zdjęcia Was nie przekonają. 
Przekona Was Lwów.

PS. W następnym odcinku: Lwów poza rynkiem, zapraszam! :)

Komentarze

  1. Urzekły mnie te pocztówki. Miasta jeszcze nie widziałem, ale córka była i bardzo chwaliła. Mam nadzieję kiedyś tam pojechać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię sie córce, że spodobał jej się Lwów, bo to magiczne miasto :)
      Polecam i pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia z resztą jak zwykle ;) Strasznie Ci zazdroszczę i podziwiam kiedy Ty/Wy macie czas i siłę, przy maluszku tyle podróżować ;)? Niestety nasza Liwia średnio z podróżami :( chyba to ma po tacie ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No akurat Laura też średnio z podróżami, była z nami tylko w górach. Na weekend do Lwowa pojechaliśmy sami, córcia zostala z dziadkami ;)
      Ale mam nadzieję, że kiedyś będzie podróżowała z nami dużo więcej :)

      Usuń
    2. Ja chyba jestem nadopiekuńcza, bo mała tylko z mężem zostaje ;( musze się wreszcie przemóc! :)

      Usuń
  3. Nie byełam i pewnie nie będę we Lwowie, ale chociaz mogłam z Tobą wirtualnie podróżować po tym mieście :). Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martusia, a dlaczego? Nigdy nie mów nigdy! Polecam w każdym razie! ;)
      Buźki :*

      Usuń
  4. Dziękuję Kochana za piękny wirtualny spacerek :) :) Miasto na Twoich zdjęciach zachęca do podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem przekonana, że Lwów to "moje" miasto. Oglądając zdjęcia czuję, że miasto ma klimat jaki bardzo lubię. Wąskie, brukowane uliczki, piękne kamienice i mnóstwo przyciągających uwagę detali. A te zdjęcia straganów z książkami to już w ogóle utwierdzają mnie w przekonaniu, że powinnam się wybrać do Lwowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To także 'moje' miasto, jeśli można to tak ująć ;) Bo Lwów urzeka swoim klimatem. Nieliczne miasta tak mają, ja na razie serce zostawiłam w Krakowie, Barcelonie, Pradze, Kotorze, Mostarze i Lwowie właśnie :)

      Usuń
  6. Mickiewicz rzeczywiście jakby ładniejszy niż ten krakowski :D
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty