Yonah Mountain Vineyards & Sautee Nacoochee Vineyards, czyli witajcie w winnicach...:)))

Hey! Hi! Hello! :)
Dziś (i w jeszcze jednym poście) zabieram Was do winogronowego raju :)
Jeśli ktoś lubi wina tak jak my, zdecydowanie odnajdzie się w tym temacie. Nie mówię oczywiście, żebyśmy byli jakimiś znawcami, że och i ach! Po prostu wina lubimy, smak, zapach, nuty różnorodnych owoców skrzące się w błyszczących kieliszkach... A jak trafie na winnice - to czuję się jak w raju. Panuje tam taki mikroklimat, że służy nie tylko winogronom, ale chyba również i mnie :)
Lecąc do cioci coś tam słyszałam, ze będą winnice, ale że to w ogóle jest region winiarski - nie zdawałam sobie sprawy! W samej okolicy Sautee Nacooochee znajduje się takich winnic około 15 (mówię około, żeby nie skłamać:) My zwiedziliśmy 4.
Pierwszą odwiedzoną przez nas winnicą była Sautee Nacoochee Vineyards, w której to trafiliśmy idealnie na iście anielskie popołudnie w delikatnym słońcu z muzyką na żywo... i z winem oczywiście...;)
Mój mąż preferuje bardziej wina białe, półsłodkie, które jednak rzadziej można spotkać w tych okolicach. Ja lubię wszelakie - białe, różowe, czerwone, półsłodkie i półwytrawne, zdarzają się też wytrawne. 
Z najbardziej podstawowych królują u nas czerwone Cabernet Sauvignon, Merlot, Pinot Noir czy białe Chardonnay, Sauvignon Blanc, Muscat... Z mniej znanych, ale równie ciekawych w smaku, pijamy też hiszpańskie Tempranillo (czerwone), węgierski Furmint (biały), niemiecko-austriacki Riesling (biały), bułgarski Melnik (biały) czy argentyński Malbec (czerwony i biały)..
Czyli, jakbym mogła czuć się tu źle??? ;)
Panowie grali też niebiańsko.. jazzowo :)
Kolejnymi winnicami były Yonah Mountain Vineyards, i tu chwilę się zatrzymam, bo tak jak obiecałam, czas wytłumaczyć nazwę góry Yonah (widać ją na zdjęciu poniżej) i Sautee Nacochee :)
Otóż dawno, dawno temu, 
kiedy na amerykańskich ziemiach żyli spokojnie rdzenni ich mieszkańcy - Indianie,
 zdarzyła sie pewna historia. 
Dwa plemiona. Dwa walczące ze sobą plemiona.
W jednym młody chłopak o imieniu Nacoochee.
W drugim piękna dziewczyna, o imieniu Sautee.
Zakochali się w sobie.
Ale jak to w życiu bywa (i w 'Romeo i Julii' także), rodziny na tę miłość nie pozwoliły.
Młodzi bez siebie żyć nie mogli.
Rozpaczali.
Postanowili życie swe zakończyć.
Weszli na górę Yonah, w swe ulubione sekretne miejsce.
Tam rzucili się ze skały, aby połączyć się ze sobą na zawsze w innym świecie.
Taka to legenda.
Czy prawdziwa?
Nie wiem, ale ciocia mieszka pod samą tą górą, więc tym bardziej ciekawie się jej słuchało :)
Czyż nie piękne okolice? :)
Wśród winnic ukryta winiarnia i cel naszej podróży - znów zasmakować napoju bogów ;)
I ta lawenda...
Majestatyczna Yonah i... wino w roli głównej.
Smacznego i do zobaczenia w kolejnych winnicach :)

Komentarze

  1. Kolejny świetny wpis, aż mi się winka zachciało napić.
    Serdeczności, Agnieszko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo o to chodziło ;)
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  2. Świetnie. Marzy mi się taka wyprawa do winnicy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ohhh jak cudownie!!! i te fantastyczne zdjęcia!!!, wszelkie inne komentarze zbędne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za miłe słowa :))) bardzo się cieszę, że zdjecia się podobają :)

      Usuń
  4. Cóż za widoki! Widać, że to była super wyprawa:) Też lubię wino, ale jakimś tam super znawcą nie jestem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była mega super wyprawa, a wino wyborne :)

      Usuń
  5. Na winach się nie znam, ale klimat winnic bardzo lubię. Tym bardziej miło mi się oglądało zdjęcia z tych miejsc.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają cudowny klimat, który ja uwielbiam :)

      Usuń
  6. Chętnie odwiedzam takie miejsca i już z niecierpliwością czekam na kolejną relację z pozostałych winnic. Piękne zdjęcia, aż chciało by się skosztować tych win, które macie w kieliszkach :))) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były pyszne, nawet zakupiliśmy kilka :)

      Usuń
  7. Agnieszko, niestety ta przesylka, ktora dzis odebralam, nie byla od Ciebie.Odczuwam wielki zal i niesmak zaistniala sytuacja.Moze sprobuj isc na swoja poczte i to wyjasnic?Moze tam leza?!Nie trace jednak nadziei, moze sie zawieruszyly gdzies i dotra jednak do mnie?Kurcze tyle kasy przepadlo :-( .Napisz mi na mojego maila swoj adres, prosze.Ja naparstkow nie dostalam, ale przeciez to nie Twoja wina, tym bardziej, ze sie staralas-chcialabym Ci sie odwdzieczyc.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto, odpisałam Ci na Twoim blogu... :(

      Usuń
    2. Agnieszko SA SA SA!!!Piec minut temu byl listonosz i od razu spiesze doniesc radosna nowine :-). Ale sie ciesze, juz dawno zadna przesylka nie sprawila mi takiej radosci jak ta dzisiejsza.Dziekuje serdecznie, naparstki sa sliczne.Ale to chyba nauczka dla mnie i wszystkie naparstki od znajomych z Polski bedzie zbieral moj tato i przywozil do mnie.Sciskam.

      Usuń
    3. NAPRAWDĘ??? Super!!! Cieszę sie ogromnie! :)
      Z jednej strony myślałam, ze przepadły, ale z drugiej napisałam Ci o cioci, która tez tak długo nieraz czeka na przesyłki z Anglii... więc miałam cichą nadzieję, ze dojdą! I udało sie!! :)
      Dlaczego tak długo szły? Na prawdę tego nie rozumiem, tymbardziej, ze babeczka z poczty mówiła, że ok. tydzień.
      Ale najważniejsze, że są :)))) Super :)))
      Pozdrawiam, ściskam i ciesze się razem z Tobą :)

      Usuń
  8. Okolica faktycznie przepiękna! I winko się lało strumieniami - oby na zdrowie :). Cheers!

    OdpowiedzUsuń
  9. Smakowity post. Zupełnie inna atmosfera niż w winnicach nad Renem, które niedawno odwiedziłem. Ale też ciekawie i w ładnym otoczeniu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pamietam winnice na Węgrzech - też inna atmosfera, ale tak czy inaczej każda myslę, że przypadła by mi do gustu ;)

      Usuń
  10. Ladnie. Mysle ze bardzo dobrze bym sie czula w takim miejscu, ale do wina to jeszcze jakis serek by sie przydal:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak :) Aż tak dobrze nie mieliśmy, choć można tam zakupić deski z różnymi rodzajami owoców, serów.. Najczęściej ludzie zamawiali, jeśli byli tam całą grupą, na dłużej ze znajomymi. My byliśmy sami, więc.. zrezygnowaliśmy ;)

      Usuń
  11. Bardzo mi się rajd po jakiś winnicach marzy, najlepiej po Toskanii, ale Francją też nie pogardzę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Uwielbiam taki, jak to ładnie nazwałaś 'rajd' :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty